Ale mewa, mi się się ziewa.

Oglądam jakiś patologiczny film o policjantach. Jeśli chcesz zostać zastrzelony, to poproś. Ja o nic nie proszę, bo ja nie jestem prosię. Dzisiaj była u mnie kuzynka. Wypaliliśmy parę papierosów. Narzekała na studio tatuażu. Pokazała mi projekt, jaki jej zaproponowano. Niby jakieś fale dźwiękowe, a wyglądały jak korzeń. Takie życie. To jest w Madrycie. Życie na kredycie. Taka była płyta jędkera realisty. Całkiem dobra zresztą.

W czwartek idę do szpitala na zdjęcie drutów. Trochę się denerwuje. Szpitale to pokręcona sprawa. Nikt tam nie jest bezpieczny.

Bezpieczeństwo ruchu zapewnia firma centralna od siostry różyczki. Wczoraj na kominku wisiała nerwowo mewa, ale mi się ziewa. Nie wydaje mi się, że to dobrze wychodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *