Adoli syn Alanasi – co ma wspólnego z masonerią?

Zawsze chciałem pisać. Uchwycić coś. Naprawdę.

Daleko, gdzie słońce nie dochodzi, mieszka sobie wróbelek. Kuleje na prawą nóżkę. Wypadek miał wczoraj koło godziny piętnastej. Ma na imię Adoli. Takie a nie inne imię mu nadali. To są zapiski z jego dzienniczka.

Nad rzeczką, opodal krzaczka, mieszkała kaczka dziwaczka, lecz zamiast brać dopalacze, używała acze.

Adoli był synem Alanasi. Z rodu Hipergryfonów. Ród ten narodził się w nicości, w blasku świec. O świcie. Gdy tętni życie, słychać szelest traw. Nasz wróbel wskazuje północ niczym kompas. Pokazuje, że ten dzień ma jeszcze jakiś sens. Dla człowieka poczciwego i tego z żelaza. Magnez, wapno.

Alanasi był synem Analoti. Prawda jest taka, że rankiem listopadowego dnia w Afryce przyjechał wóz strażacki. Prawda, że obfite stoły są ładne? Adoli spał wtedy w swoim gniazdku. Nikt się nie spodziewał, że wyrośnie z niego prawdziwy jastrząb.

Gołębie pocztowe nie mają tu nic do rzeczy. Mówię, że z wróbla wyrósł jastrząb to mówię. Znaczy piszę. Co jeszcze znajdowało się w dzienniczku Adoliego?

Dziennik skrywał mroczne tajemnice, lecz w 1934 roku został opublikowany na łamach czasopisma The Times. Morderstwo nie pozostawiło po sobie żadnych śladów. Nomen omen pobyt w masonerii też był sfingowany. Wróbel na dachu czy wróbel w garści?

Organy ścigana wydały mnóstwo dolarów, żeby złapać Adoli. Nie wiedzieli, gdzie się ukrywa. A ukrywał się na dachu jednego z wieżowców na Manhattanie.

W jednym z wywiadów ojciec Alanasi mówi: „Mój syn, to był krym, acz co za klacz, więc w dym puść tym, na górze to co na dole jest.

Słowa wywołały publiczne sprzeciwy w krajach bałkańskich. Cenzorzy mówią o tym w ten sposób. „Nie sposób.” To jest właśnie przysposobienie obronne. Na lekcji wychowania fizycznego było pełno zeszytów. Tomcio nie wiedział, który jest jego. Odkrył, że nauczyciele się z niego śmieją. Wziął nóż i niczym petardę rzucił wprost przed siebie. Na przeciwko stał profesor Izyk, który dostał w głowę centralnie kosą. Tak zmarł.

Adoli twierdzi, że nie ma z tym nic wspólnego. Co na to prokurator?

„Co mają zapiski o kaczce z tym wspólnego? Ja twierdzę, że dużo.”

Alanasi syn Analoti skinął powoli głową i rzekł w duchu sam do siebie słowa okropne. Przekleństwa jakie znają tylko wróble i jastrzębie. Żaden człowiek nie może usłyszeć tych słów, ponieważ umrze w przeciągu 24 godzin.

Adoli złamał nóżkę, bo się bardzo bał. Bał się do tego stopnia, że rankiem marcowym nie wyszedł ze swojego domku na drzewie. Poślizgnął się i nóżka złamana.

Wróbel aktualnie siedzi w areszcie. Za trzy dni wychodzi na wolność. Kliknij pajacyka, żeby dać mu nowy posiłek. A posiłki się przydadzą. To zły jastrząb był.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *