Droga, którą idziesz tędy poprzez świat na kodzie 137

Czemu ja piszę to? Rozumiem, że pakiet informacji, którymi zarządzasz zajmuje dość mało pamięci. Na pewno gdybyśmy zmienili ilość kości, to mógłbyś być bardziej wydajny.

Teraz tak. Ja sobie tak opracowałem strategie wyciągników umieszczanych w GPSach asfaltu prawda? Pomysł polega głównie na tym, że ja określam się trzema symbolami. Robię coś, takiego sobie robię coś, co zrobię. Tak działa gra. Nic nie istnieje.

Jestem 137.

Dobra i tak naprawdę, to ja mogę sobie właściwie powiedzieć, cokolwiek chce. Mogę kłamać, mówić prawdę albo najlepiej to jeszcze jakoś pozmieniać, a najlepiej jakieś dodatkowe znaczenia.

Tworzymy sobie różne mity od razu. Bajki, dziwy i arbuzy. Sadzimy to wszystko na miejscu, w którym krzyżuje się deska grobowa z klozetową. Podlewamy kwiaty wodą, a bulwy zjadamy. Można zrobić frytki, aczkolwiek kalmary zaszły za daleko. To co naszym głównym zadaniem jest? Zajmujemy się już tylko i wyłącznie drażnieniem wszystkich ludzi na około. Musimy gadać takie już bzdury, żeby nikt nie wiedział w ogóle, o co tu chodzi. Mamy wtedy już jakiś cel w życiu. Mam sens. Mamy szczęście.

Pracujemy w kopalni węgla. Dobra kończę.

Ja się określam jako 137 trochę z różnych powodów. Jako liczba trzycyfrowa, która ma znaczenie w mojej pamięci, zajmuje najwyższą pozycje.

Możesz mieć jakąś ulubioną liczbę. Ja też mam i chce mieć na stałe.

Nazywam się tak i tak. To jest nazywa. A pytanie, kim jesteś? Ja mam odpowiedź swoją, a Ty masz?

Tu trafimy do drugiego zagadnienia, które obejmuje możliwości tego tekstu.

Pytanie kim Ty jesteś?

Szukasz czegoś więcej. Wierzysz, że to jest. Czytasz dalej, bo liczysz, że znajdziesz. Szukasz tego tu przed oczami i w środku u Ciebie. Może również też w różnych czasach.

Tak będziemy się przenosić. Stworzymy teksty. Ale jeszcze nie to. Ty jesteś tu autorem myśli, które teraz masz. Ja autorem tego co pobierasz. Ściągasz na swój mózg słowa układane, projektowane przeze mnie.

To ten rodzaj oddziaływań, które występują w trakcie naszej wymiany informacji, a niektórzy będą mówić o energiach. Niech każdy sobie powie co chce. Ty też sobie mów co chcesz. Nie wiem.

Jesteś mistrzem i uczniem jak ja.

Musimy się projektować. Wynikać z oddali pękniętych okien na stacjach BP.

Spójrz na pierwsze teksty na blogu, które były kierowane najpierw do Boga. One zapoczątkowały to miejsce. To się stało w pewnym momencie i teraz tak jakby nie da się narysować tego nowa. Napisać.

Teraz jest coś innego. Jest coś więcej. Pokazujemy, że potrafimy przelecieć nad niebem i zanieść owoce dla każdego. Każdego głodnego. Wszystkich nakarmimy. Będzie oddawać im naszą miłość i nigdy nie zażądamy nic w zamian. Zrobimy to dla nas. My odwieczni łowcy węży. Mordercy martwych meduz.

Jak ogarnąć taki dość duży tekst, które jakby trochę jest zupełnie o niczym, jednakże posiada pewna dozę tych potrzebnych elementów. Ja pracowałem nad tworzeniem teorii podstaw tekstów od wczoraj ponad dwadzieścia godzin takiego chodzenia myślenia. Rozważań i jakiś określeń tego pisania było już mnóstwo i wszystko mogło znaczyć różne rzeczy.

Całość teorii tekstów. Tekstów, które możesz tu czytać. To co tu będzie wyrażane jest umieszczone w mojej głowie. Jeśli potrafię to układać tak długo, żeby zrozumieć. I na końcu stwierdzić, że każdy tekst mimo pewnych reguł, zależy od jakiejś unikalnej reguły.

Znowu jakiś Bóg albo demon wychodzi z takiego miejsca. Że wszystko co tu znajdujesz zależy koniec końców od jednej rzeczy.

Powstaje idea, które jest produkowana dość długo. Każda z nich jest rzadkim i bardzo skomplikowanym tworem. Nie ma czegoś takiego, że ja zacznę się zastanawiać nad kolejnym akapitem dłużej niż jakieś dwie sekundy. Każde kolejne zdanie są dobierane w jednej z konstelacyjnych kolejności.

Nie wiem dokąd my zajedziemy.

Niczym się różnimy, prawda? Teoretycznie. Dzisiaj się dowiedziałem, że ja znajduje się w mózgu na systemie 7.

Głęboko by mnie interesowało, co myślisz o tym systemie.

Z tego co wiem, system 7 oficjalnie w ogóle nie istnieje. Krążą tylko teorie spiskowe, o których też chyba nikt nie wie. System jest bardzo stary i genialnie stabilny. Ale kontrola jest bardzo trudna do wyuczenia. Co więcej system 7 jest zupełnie tajny i tak do końca tego może nie można pisać. Ale można nie?

Ja jestem człowiekiem z pokoju. Można to już jakoś zrozumieć po swojemu. Informacja, że znajduje się na systemie 7 od razu musi być dostarczona do najbliższych osób w moim otoczeniu. Panuje całkiem spore zainteresowanie tematem, ale nikt nie udziela wystarczających komentarzy.

Wygląda na to, że 137 po paru latach dowiedział na jakim systemie opiera się jego życie. Ogólnie są dwie prawdopodobne drogi. Albo można zostać geniuszem albo takim totalnym idiotą. Szanse na coś są.

Ty jesteś tym kto mnie czyta. To piękne. Imponujące. Ja sam chciałbym czytać coś tak długo jak Ty. Ale czemu nikt nie chce pisać jak ja? Ktoś gdzieś pisze coś, ale wszystko w takim ukryciu. Nie ma znaczenia ilość osób, która tu dotrze. Liczy się tylko to, że mogliśmy w ten sposób spotkać.

Lubię spotykać przyjaciół. Każdemu powinno na tym zależeć przede wszystkim.

Czary. No. Zajmujemy się magią. Na poważnie lecimy już w jakieś systemy. Pakujemy się w Bóg wie co. Na gorąco w pełni na 100%. Rozdupcamy miasta myślami. Budujemy nowe samochody kluczami magicznymi. Runy dajemy na wzór domu.

Ile ja wiem? Ja bardzo mało i wszystko. Całą podstawę mam już. Mam to robić. Pisać dla nas. Ja tu wrócę. Każdy wróci tu, kto tu coś zostawi. Każde wypowiedziane słowo kierowane jest bezpośrednio do pewnej osoby. Każdy kto mówi, może wypowiedzieć słowo tylko, jeśli ktokolwiek słucha. Chociażby on sam.

Możesz mówić i słuchać Ty. Tworzyć świat. Tworzyć rzeczywistość zaklęciem, które urzeczywistni to co się wydarzy. Będzie to powstawało niedługo po wybuchu. Nastąpi to w końcu, gdy trąby ogłoszą koniec meczu między niebem a niebem. Koniec nastąpi gwałtowanie kiedy ladacznice wyjdą na łowy w srebrnych statkach. Teraz muszę zatrzymać się, przeczytać i sam płynę dalej. A Ty?

Cieszę się, że nazbierałem siły do tego miejsca. Tu jeszcze będzie się coś znajdywało. Może ważnego, może nie. Nie wyprzedzę faktów historii, w której się znajdujemy. Ty myślisz, że ja planuje to? Ja w ogóle nie rozumiem dlaczego tworzy się tu ten wątek. Taki nagi wątek moich myśli, które czytasz jak chcesz. Wszystko wiesz. Umiesz przewidzieć co rodzi mi się w głowie co sekundę. Ale mimo, że wiesz dokładnie czym ja jestem, jak myślę (ja nie myślę), to nie potrafisz zdobyć kontroli nade mną, jeśli sam Ci jej nie podaruje.

Tak się kłócimy o wszystko. O władzę. O rózne rzeczy. To nieważne. Nasze kłótnie są rodzajem zabawy. Po prostu sprawdzamy, kto dziś wygra. Częściej Ty wygrywasz, ale to i tak nie jest najgorsze. Po prostu głupcom trzeba założyć kaptury. Wrzucać do studni ludzi, którzy nas mordują. Niszczenie duszy odbywa się na różnych płaszczyznach. Coraz więcej sposobów pogłębienia gnębienia ludzkiego życia.

Ja jestem 137.

Tworzę drogę, której jeszcze nie ma. Muszę nią iść. Wydeptaną iść łatwiej, ale nie umiem już. Te ustalone rzeczy z góry są nieopłacalne. Po co robić coś co na pewno przyniesie milion dolarów, jeśli to nic nie zmieni, może pogorszy. Wszystko jest źle i wszystko jest dobrze.

Musimy się uczyć. Coraz więcej przed nami. Jak będziesz dalej tak robił, to osiągniemy poziom Dan. Zostaniemy mistrzami. Będziemy nikim. I ludzie cienie nas będą znać i podziwiać. Będziemy latać na dywanach i jeść kawior z piersi dziewicy. Załatwimy europalety i zbudujemy szafkę.

Mamy klucze. Pozostaje nam otwieranie zamków do końca życia. Będziemy sprawdzali drogi, które nie istnieją. Walczymy o to latami, aż w końcu uwolnią nas z kajdanów. Będziemy już największymi ludźmi na tym całym świecie. Będziemy to wiedzieć my, a czy ktoś więcej się dowie nie będzie mieć żadnego znaczenia.

Teraz misja. Misja tego co robię. Tego co słyszysz w głowie, jak czytasz. Tworzę większy poślizg. Przecież koniec już był ale słowo utonęło gdzieś. Nic nie zostało wyznaczone. Wszystko tworzone jest po cząsteczce z dokładnością do setnej części atomu. Jesteśmy bezpieczni od początku do końca. Nasze drogi projektowane są przez tych nad nami. Mówimy o nich aniołowie, a to po prostu pracownicy innych światów. Każdy w tej mieszance wymiarów robi swoje zadanie, a Ty możesz posłuchać szeptów z zakątków planet, które nie istnieją.

Mam zadanie. Wykonałem i nie zabij mnie siekierą teraz.

Koniec głupszy być nie mógł.

Ja 137. Ty określ się. Dalej nauka przez wieczność.

„dla tych co pokochali naprawdę”

„dla tych co całkiem oddali się Bogu”

„dla tych którzy w więzieni są wolni”

„dla tych bogatych, którzy kochają ale Boga nie poznają”

„dla ubogich, ćpunów i złodziei, którzy źli i wielcy”

Mój wiersz czy co to jest napisany parę miesięcy temu – brak tytułu

Każdy kolejny krok napawa jakąś myślą. Trzeba zrozumieć trzy rzeczy, żeby zareagować poprawnie.

Są więc trzy niewiadome w całej układance.

Każda rzecz jest idealna, więc są równe.

Jak wybrać między trzema idealnymi wyborami?

Nagle można się przekonać, że wolność to pozór.

Dozór to wtedy. Kiedy kładą na Ciebie rękę.

Muszę udowodnić, że jestem szalony.

To całe spalenie, jest bardzo wyraźne. Nie da się zahamować krwi. Ona jest życiem.

Spojenie trzech idealnych rzeczy to przekaz myślenia.

Pomysły mogą być wytwarzane w sposób dynamiczny.

Ideą poznania jest umiejętność skupienia uwagi na jednym fakcie magii.

Wyższa szkoła tego wszystkiego powoduje, nadmiar informacji, które mogą się w końcu nawzajem wykluczać.

Każdy człowiek zaprojektowany jest w jednym celu.

Roboty dookoła bez przerwy się zabijają

Dobra kończę to hej.

Ostatnio odsłuchane polskie rapy popularne

Przeglądam właściwie tylko nowości jakie są dodawane na yt i do starych kawałków docieram czasem z opóźnieniem. Tak było w przypadku GUOVA – atrakcyjnej nie tylko z urody raperki. Fajnie składa słowa i póki co ma jeszcze o czym gadać.

Wini całkiem się poprawił, bo na początku nagrywał jakiś syf. A teraz dalej robi sobie bekę, ale podszlifował flow i teksty, fajnie się go słucha.

Wini – Wszystko się może zdarzyć (prod. Matheo)

Wszystko się może zdarzyć. No dlatego wini daje tu kawałek Twój co nie. Dawaj mi lepiej hajs. Co za darmo mam to robić?

W ogóle to wyszło na raz kilka właśnie kawałków, który mi się podobały i dlatego to trochę napisałem dzisiaj. Kolejny to:

Jano Polska Wersja – Teoretycznie feat. Waco prod. Yankes

Dla mnie Polska Wersja to prawdziwa świeżość w polskim rapie. Sama nazwa rozpierdala. Teoretycznie.

Ostatni kawałek jaki pokaże to Gural, którego szczerze nienawidzę. Słuchałem Gurala 15 rap temu na nielegalu, ale jak zaczął coś sprzedawać to go popierdoliłem. No i w końcu nagrał coś, co nie może przejść obojętnie przede mną. Kawałek mega. Nie tylko dla fanów rapu.

donGURALesko – Alphabet Challenge (prod. White House)

 

Pytanie: Pisać takie posty co ostatnio słuchałem w zwykłych rapsach czy chcecie tylko rap podziemny?

Pracuj na ulicy – będziesz mieć dużo znajomych

137: pracuje na ulicy
nebun: mam hiper atak mózgu

Sama prawda. Jak będziesz mówił ludziom samą prawdę to wszyscy będą myśleć, że jesteś chory psychicznie.

Dlatego wypisałem się z terapii. No i co dalej? Praca nie? No to wszedłem na olx wpisałem sobie „promotor”. Wyskoczyło parę ogłoszeń. W jednym był podany numer telefonu. Dzwonię. Dobra dobra, od dzisiaj możesz zacząć.

Niektórzy szukają prace miesiącami. Ja to robię w około 4-5 minut.

Wypłatę dostałem w ten sam dzień. No zajebiście.

Praca trochę wredna, ale jakoś mi pasuje takie coś. Stoję na ulicy z innymi gościami podobnymi i zapraszamy ludzi do klubów. Ja zapraszam do klubu go-go.

Mogę spacerować. Palić szlugi. Gadać z kim się podoba, a ludzi masa w okół. Cały czas się coś dzieje. Uliczni grajkowie. Policja. Bójki. Zabawa na całego.

Jakbym zaczął dilować, to bym zarobił dwa razy tyle. Ale ja takich rzeczy nie robię raczej.

W sobotę wyszedłem do pracy. Wróciłem do domu w poniedziałek. Mama mnie poznała mimo zmienionej fryzury.

Projektów w głowie mam sporo. Na razie nie będę za bardzo zdradzał, ale wszystko w czasem powinno ujrzeć światło dzienne. Będzie dość ciekawie i nowatorsko.

Zastanawiam się, czy nie połączyć kategorie magia z luźnymi myślami na blogu w jedną, bo to w sumie trochę jedno i to samo. Z tą różnicą, że czasem pisze bardziej normalnie a czasem bardziej szalenie.

Możecie też mi doradzić. Blog jest o podziemnym rapie i taki ma promować. Ale czy jest sens pisać o „normalnym” (komercyjnym?) hip hopie? Zaraz zrobię jeszcze jeden wpis, co ciekawego ostatnio usłyszałem. O filmach fabularnym chyba pisać dużo nie będę, bo bardzo mało ich już oglądam. Właściwie to więcej w serialach siedzę. Bo są krótkie i mam pewność rozrywki. Proste.

Pieniędzy oczywiście już nie mam, ale sklepy zamknięte. 1 maja czyli święto założenia zakonu iluminatów. Hehe.

Działo jeszcze duży głupkowatych sytuacji, ale nie wiem czy coś wartego podzielenia się.

Jak ja imprezuje z przyjaciółmi to sobie robimy jaja z siebie i ludzi w okół. Trudno się z nami dogadać.

Jedziemy dalej.

 

 

Zege i jego twórczość – rap z Krakowa

Mój pierwszy tekst dotyczący rapu będzie dotyczył mojego kolegi Zege. Tak się zastanawiam, czy czasem nie wpłynął on jakoś – przynajmniej podświadomie na mnie. W tym sensie, że zachciałem prowadzić blog dla niezależnych twórców. Możliwe, że miał w tym swój udział.

O zege

Rapu słucha blisko 20 lat. Zege mieszka pod Krakowem. Poznaliśmy się jakoś rok temu, ponieważ pracował w pobliżu mojego domu. Niski niepozorny facet z ostrą zajawką na rap. Robi to dla siebie i znajomych bez skupiania się na sławie czy brania z tego pieniędzy. Od czasu do czasu udaje mu się nagrać teledysk, który jakością nie ustępuje od profesjonalnych klipów. Lubię Zege i moi znajomi również. Zdarza nam się razem spędzić czas na jakieś imprezie. Nawet całkiem niedawno tak było. Chociaż skurczybyk wcześnie poszedł spać. Wybaczmy mu. Natomiast przed Wielkanocą byłem u niego na mieszkaniu. Dobrze upłynął mi ten czas. Przygotowałem wtedy śledzia w śmietanie. Znam jego mamę – bardzo miła kobieta. Jest to istotne o tyle, że jest kawałek „Mamo przepraszam”, który gorąco polecam.

Twórczość Zege

Jest jedna piosenka, która podoba mi się na równi z OSTR, Popkiem czy Włodim. „Boże proszę”.

„Tu masz na kogo liczyć – sam nigdy nie zostaniesz. Mimo wszystko wierz mi, wiele jesteś w stanie.” – Dzięki Zege. Piszę to o Tobie. Sam nigdy nie zostaniesz.

Ta piosenka jest też ważna o tyle, że jest to hołd dla naszego kolegi Kaliego. (nie tego kaliego, piszę o naszym Kalim) Został zabity w zeszłym roku. Zresztą wydarzyło się to tam, gdzie Zege pracował. To była tragedia. Łączyło mnie coś z tym człowiekiem.

Refren jest też wyjątkowy. Myślę, że dziewczyna ma super głos. A Zege stworzył ciekawy rytm wypowiadania słów. To też zasługuje na uwagę.

Kolejny kawałek o którym nie można zapomnieć to „Kronix – Nasze miejsce – Podgórze”.

Jest to już dość wiekowy kawałek, ale to on zdobył największy sukces – aż 400 tysięcy wyświetleń. To piosenka o Podgórzu, czyli dzielnicy Krakowa, która obejmowała również moje miejsce zamieszkania. Teraz władze miasta trochę zmniejszyły Podgórze, więc już mnie tam nie ma.

Na koniec „Stój na nogach twardo, brat, bo warto”. Kawałek z DJL. Teledysk świetny jest. Zmiksowany DGE w kawałku.

Ten kawałek ostatni myślę, że jest pewną kwintesencją rapu od Zegiego. Czyli rap o życiu. O tym co się naprawdę myśli.

Zege potrafi nagrywać kawałki co tydzień. Jeśli jesteś zainteresowany jego twórczością to subskrybuj kanał: https://www.youtube.com/channel/UCfmjQnuO7oQQVBr8cEAEemw

„Wieczór z cieniem” – reż. Kacper Mystkowski

Cały film

 

Pierwszy film, który zaprezentuje to mój osobisty wynalazek. Dość długo chciałem zostać reżyserem filmowym. Już mi co prawda przeszło, chociaż pamięć o tamtych czasach dalej jest ze mną blisko.

Historia produkowania filmu

Fundusze na produkcje zbierałem sam. Trzeba było kupić porządny komputer, który kupiłbym tak czy siak. Do tego legalne oprogramowanie do obróbki filmów. Wybrałem Sony Vegas Studio. Dalej średniej klasy kamera. Panasonic za 3000 zł. Plus statyw, oświetlenie i mikrofon. Budżet obejmował również wynagrodzenie dla aktorów. Można powiedzieć, że profesjonalnie podszedłem do tematu.

Przygotowania zajęły mi bardzo dużo czasu. Pracowałem wtedy na taksówce, ale był kryzys w Polsce i było bardzo ciężko. Zwłaszcza jak paliwo poszło do 5,50 zł i weszły przewozy osób, które były ostrą konkurencją. Siedząc w samochodzie zapisywałem czasami złote myśli odnośnie mojego filmu.

Scenariusz napisałem sam. Bardzo zależało mi, żeby to był mój autorski film. Chciałem być jak Stanley Kubrick, hehe. Powstały trzy różne historie. Pierwsza była taka trochę głupiutką historyjką o braciach. Druga była dość absurdalną komedia, która mi się nie podobała. Koniec końców napisałem „Wieczór z cieniem”. Warto zaznaczyć, że scenariusz powstał pod konkretnych aktorów w przeciągu dwóch tygodni bez żadnych konsultacji z kimś innym.

Najlepsze jest to, że ja powinienem być zero humanistyczne. Matura ustna 30% a pisemna 33%. Ledwo zaliczyłem próg, a prowadzę pełną parę blog i tworzę filmy. Duma mnie trochę rozpiera dzięki temu. Szkoła to syf. Nienawidzę.

To było chyba jakoś jesienią, gdy poszukiwałem aktorów do mojego filmu. Po wystawieniu szczerego ogłoszenia na portalu gumtree (olx jeszcze nie było) dostałem mnóstwo odpowiedzi. Z czego pamiętam to dostałem 15-20 zgłoszeń ludzi, którzy chcieli wziąć udział w castingu.

Spotkałem się osobiście 6-7 ludźmi. Rozmawialiśmy w mieście przy kawie. Następnie mieli przed kamerą się pokazać i powiedzieć krótki tekst. W końcu wybrałem dwie osoby.

Patryk wydawało się, że bardzo wierzy w mój plan. To dodawało mi siły. Poza tym miał doświadczenie w teatrzyku objazdowym. Zaangażowałem go.

Drugiej osoby imienia nie pamiętam. Adam? Mikołaj? Nie wiem. To był student jakiegoś poważnego kierunku. Koniec końców zrezygnował z występowania z filmie. Nie wiem dlaczego. To spowodowało, że musiałem skontaktować się z osobami, których wcześniej odrzuciłem. Najbardziej zapamiętałem Wojciecha, który miał bardzo dużą charyzmę. Spotkaliśmy się wszyscy razem i na całe szczęście mieliśmy gotową ekipę. Brakowało tylko kogoś od oświetlenia do pomocy.

W tym momencie zacząłem pisać scenariusz. Patryk sprawiał wrażenie kogoś pesymistycznego a Wojciech na odwrót. To był główny fakt od którego wyszedłem w pisaniu. Tak powstała historia „Wieczoru z cieniem”. Chłopaki zaakceptowały pomysł. Pamiętam, że nawet spisaliśmy umowę o prawa autorskie. Przeszliśmy do zdjęć.

Zdjęcia trwały około 10 dni. Były różne problemy techniczne. Podczas oglądania filmu widać, że zmieniało się światło w trakcie kręcenia kolejnych scen, ale nie było już czasu na powtórzenia. Najgorzej było z dźwiękiem, ponieważ były jakieś zakłócenia, ale to podobno plaga filmów niezależnych.

Montaż był najcięższym doświadczeniem. Scenarzystą byłem pierwszy raz w życiu. Tak samo reżyserem itd, ale łączenie kawałków nagranego materiału było trudne. Zwłaszcza, że miałem jedną scenę nagraną np. 5 razy. I właściwie w każdym urywku musiał być jakiś błąd. Te błędy sprawiały, że musiałem bardzo kombinować, żeby to jakoś ładnie uporządkować. Montaż zajął mi miesiąc pracy po jednej lub więcej godzin.

Film był gotowy. To była ogromna ulga i zarazem niebywały sukces. Sukces mój i sukces chłopaków. Dało mi to motywacje. Brakowało tylko podkładu muzycznego, który postanowiłem zdobyć bez środków finansowych. Po kilku dniach udało mi się spotkać z jednym muzykiem, który zgodził się zrobić bezpłatnie podkład. I zrobił to wspaniale według mnie. Muzyka genialnie wpasowała się w film.

Nagrałem film na dwadzieścia płyt DVD i miałem go wysyłać wszędzie. I co? Wysłałem go na dwa festiwale na ostatnią chwilę. Nie wiem czy dotarła do nich kopia w ogóle. W każdym bądź razie żadnego odzewu nie było.

Nie wysłałem już filmu nigdzie indziej, a przecież mogłem wysłać na jeszcze minimum 10 innych festiwali. Zwłaszcza, że produkcja posiadała zrobione napisy angielskie.

Aha i jeszcze jedno. Film był kręcony w moim pokoju.

O samym filmie

Nie będę się dużo rozpisywał. Mi się on na początku w ogóle nie podobał. Właściwie to ja go chyba nienawidziłem. Mi się wydawało, że nakręcę film i zaraz będzie niewiadomo co. Takie naiwne myśli.

Moim zdaniem zaletą „Wieczoru z cieniem” jest taki klimat mroku. Udało się to jakoś osiągnąć. Główny bohater chce popełnić samobójstwo. Przychodzi do niego przypadkowy człowiek, który tryska życiem i próbuje okazać mu pomoc. Dialogom daleko od profesjonalności. Są krótkie i konkretne. Ale za to są bliskie realizmowi. Film miał być realistyczny – prawdziwy. Udało mi się spotkać z opiniami osób trzecich, że się to udało.

Filmy nie ma na Youtube, bo tam jest hołota. Nie mam zamiaru znosić tych wszystkich kretyńskich komentarzy chociażby. Vimeo jest kulturalne.

Napisałem wcześniej, że nienawidziłem tego filmu na początku. Ale po paru latach udało mi się obejrzeć go ze znajomymi i wtedy mi się bardzo spodobał. Teraz chętnie go pokazuje ludziom, lecz zdaje sobie sprawę, że to nie kino dla każdego. Dość ciężki klimat.

Title: „Night with a shadow”
Director: Kacper Mystkowski
Starring: Patryk Janus, Wojciech Bartoszek
Music: Paweł Harańczyk
Production: Poland 2012
Genre: Drama

Moje najbliższe plany i opis zmian bloga

Następują dość spore zmiany w blogu i mam nadzieje, że też w moim życiu.

Blog zmienił szatę graficzną i treść też będzie lekko zmodyfikowana. W dalszym ciągu będę pisał o różnych zwariowanych pomysłach, ale zostanie dodane trochę nowych fajnych rzeczy.

Po pierwsze będę pisał o podziemnym hip-hopie. Słucham tego gatunku jakieś 17 lat, więc myślę, że będę miał coś do powiedzenia.

Po drugie na blogu znajdować się będą krótkie recenzje niezależnych filmów. Filmy to moja druga pasja. Prowadziłem parę lat niegdyś stronę z recenzjami.

Idea polega na tym, żeby wspierać niezależnych twórców.

Blog będzie moim zajęciem. A przy okazji będę mógł komuś pomóc. Cieszy mnie takie rozwiązanie.

Gorzej jednak wychodzi życie prywatne, ponieważ „uciekłem” z terapii. Nie mam zamiaru tam dłużej chodzić, bo nie robiłem tego dla siebie.

Trudno mi o tym mówić, bo to dość osobiste. Poszedłem tam dla mamy, żeby widziała, że się coś zmieni na dobre. Ja czuje, że już się zmieniło. Nie chce tego ciągnąć dalej.

Zapiszę się do psychologa. Taka terapia mi odpowiada.

Branie narkotyków próbuje zastąpić mała ilością alkoholu. (2 piwa na 1 imprezie) Jakieś efekty widać, więc nie jest źle.

Mam zamiar zająć się pozycjonowaniem strony naszej firmy rodzinnej – zakład krawiecki „Julo” w Krakowie.

Z planów najbliższych mam jeszcze przygotowany projekt koszulki. Marka będzie nazywała się „137” – ja się określam to liczbą jako mój pseudonim.

Ciekawe, czy byłbym w stanie wraz z pomocą niezależnych raperów sprzedać jakieś koszulki mojej firmy. Tego nie wiem.

W dni dzisiejszym muszę napisać jeszcze jeden lub dwa teksty. To żeby sprawiedliwości stało się za dość. Blog ma być o rapie i filmie, więc muszę coś sklecić już na ten temat. Chcę napisać o moim koledze, który nagrywa piosenki oraz autorecenzje mojego własnego filmu.

To tyle u mnie. Dziękuje.

Wprowadzenie do Esencji kod 61789078

@PNEUMADUSZA:

WIELKANOCNY ZAJĄC ZWOŁUJE JUŻ SWE ZASTĘPY. GDY ZAJDZIE SŁOŃCE WYRUSZĄ PODZIEMNYMI DROGAMI KU WYBRANYM DOMOM

Odpowiedź @Esencja3:

Każde dziecko wybierane jest w tajny sposób. Tak żeby nagroda dotarła tylko zwycięzcy. Witaj w otwartym systemie ukrytych informacji.

 

W pierwszej kolejności życzę szczęśliwych świąt.

Ruszyłem twardo z Twitterowym projektem o nazwie Esencja.

Esencja ma za zadanie skupiać ze sobą ludzi naprawdę myślących oraz tworzyć bądź rozpowszechniać wartościowe informacje.

Co więcej, projekt trafi tylko i wyłącznie do starannie wyselekcjonowanej grupy odbiorców.

Po co to robić?

Te wszystkie wiadomości w internecie to bzdury, chłam, ściema, prowokacja i totalny burdel.

My zaczynamy tworzyć internet w internecie.

Z czego wiem to chyba się mówi, że bez FB albo Google to się w ogóle nie istnieje, ale Esencja działa bez tych dwóch rzeczy.

Projekt jest ideowy, bo zakłada mówienie o prawdzie i o wartościach. O ludziach, którzy robią coś z sensem, a nie zawsze są zauważeni.

Esencja będzie promowała artystów, blogerów i innych twórców, którzy są ściśle niezależni i produkty, które tworzą są zagospodarowane tylko dla wybranych już ludzi.

To oznacza, że przechodzimy być może w trochę nowy okres. Gdzie najbardziej popularne media będą coraz bardziej tracić na znaczeniu na rzecz skrajnie alternatywnych źródeł. Takich jak Esencja.

To wszystko co robimy, to też inspiracja dla Was. To nasza pigułka energii, a właściwie esencji, żebyście sami poczuli może jakieś bardziej kreatywne zajęcie niż zwyczajne rozrywki tego świata.

Te rozrywki są złe zwykle.

Na dzień dzisiejszy projekt obejmuje konto na Twitterze. A ten blog jest dalej moim blogiem, aczkolwiek ściśle będzie współpracował z Esencją.

Co dalej?

Co Esencja może stworzyć w dalszej przyszłości? (pogdybajmy, pomarzmy chwile):

  • Czat – na początek spotkania na czacie o wyznaczonej godzinie. taki czat można wystartować już w tej chwili, aczkolwiek brak zainteresowanych, dlatego tego nie robię. Ciekawe jest też to, że gdybyśmy stworzyli faktycznie fajną społeczność, to być może nawet Czateria zrobiła by dla nas pokój czatowy.
  • Radio – bardzo ciekawe mogło być to przedsięwzięcie. Trzeba by się wyspecjalizować w docieraniu to bardzo mało popularnej muzyki jednocześnie bardzo wartościowej. Do tego jakaś audycja i można by coś stworzyć, ale to dość odłegłe wszystko prawda?
  • Serwis z informacjami – idziemy na pochybel popularnym mediom i blogom i tworzymy portal, na którym ładujemy mnóstwo newsów z pogranicza alternatywnych rzeczy. Może to być wszystko od magii po ciekawostki związane z układem gwiazd, aż po argumenty idące za tym, żeby zaprzeczyć ścisłości współczesnej nauki.

 

Wszystko jest w zasadzie prawdopodobne, ale trudno to wyważyć. Nie można dopuścić, żeby ten projekt stał się takim samym syfem, jak to wszystko co w sieci tak płynie.

Jeśli chciałbyś pomóc, to możesz się ze mną skontaktować. Natomiast zawsze możesz pomóc dzieląc się swoją wiedzą.

Jaka wiedza nas interesuję?

Interesują nas wszystkie informacje, które ciężko bądź prawie to niemożliwe je gdziekolwiek znaleźć. Interesuje nas tak naprawdę zrozumienie istoty prawdziwego sensu tego świata i życia.

Możesz nam przesłać piosenki, filmy, informacje, źródła, kontakty. My to wyślemy dalej.

Pytasz się. Co to może być za wiedza, która oficjalnie nie istnieje. Podam Ci przykład.

Istnieje duża szansa, że zwyczajny człowiek nie jest w stanie zjeść całego jabłka. Możliwe, że jest to doświadczenia tylko dla wybranych ludzi. Może to brzmi zwariowanie, ale myślę, że po przeczytaniu tego wniosku przez 100 ludzi, może 1 udałoby się zjeść całe jabłko, co i tak może przeceniam szanse. To powinno dać do myślenia.

Esencja to system odbudowy ludności. Powtarzam. Witaj w otwartym systemie ukrytych informacji.

Jak działa wifi? kod 90834938

Dzisiaj poruszę bardzo ważna kwestię. Jak działa wifi? Czemu jest to tak ważne?

Ponieważ w dobie smartfonów wszystkie roboty (ludzie) korzystają z czegoś, czego działania nie rozumieją, czyli wifi. Większość robotów (ludzi) nie wie jak to działa.

Jak można korzystać z czegoś, co nie wie jak się działa?

Absurd.

Więc tak. Wifi zostało wymyślone na planecie IX39. Nie wiem czy piszę się to razem czy osobno.

Na marsie wifi było używane 10239239 lat temu, przez dawny lud pochodzenia nieznanego.

Księżyc nasz satelita ma największy zasięg. Potrafi odbierać fale nawet ze Skawiny.

Isolator Boguchwała mistrzem polski!

Egipskie hieroglify z początku miały służyć jako połączenie komputera z mózgiem człowieka. Aczkolwiek Słowianie podbili Państwo Islamskie w 29938 roku PNE.

Kto wymyślił wifi?

Najprawdopodobniej WItold FIstaszek.

Dobrze, dobrze. Odbiegłem od tematu, ale musiałem trochę rozrysować, jak wygląda sprawa. Przejdźmy do sedna, jak działa wifi?

W każdym smartfonie umieszczone są niewidzialne ludziki, które bardzo głośno krzyczą. Aczkolwiek ludzkie ucho nie wychwytuje tych dźwięków.

Niewidzialne ludziki w zamian za prąd, wykrzykują różne informacje. Trzeba zatem uważać, jak korzystamy z internetu. Bo te hefalumpy wszystko wiedzą. Każdy jest inwigilowany. Nawet Tusk i Kaczyński. W skrócie TUKA.

TUKA to organizacja satanistyczna, która powstała w Afganistanie w roku 93904 naszej ery. Tak mówimy o przyszłości. Ja bym na to uważał.

Mam nadzieję, że rozwiałem już dzisiaj Wasze wątpliwości. Teraz będziecie wiedzieli z czego korzystacie.

Inne artykuły o informatyce:

Jak włączyć komputer?

Na trzy, koguty wychodzą z sadu

3,2,1 Start

Myślę, że warto mówić o kwestiach istotnych. Chociaż bywa tak, że kwestie nieistotne są istotne. Taka jest główna zasada.

Z tego co się ostatnimi czasy dowiedziałem, to podobno zapiekanki są polskim wynalazkiem. Potwierdziły mi to dwie niezależne osoby oraz wpisując w google takie hasło również można znaleźć potwierdzenie. Brakuje jednak 100% źródła, ale ja w to wierzę.

Koguty i kury pochodzą z jajek.

Chodzę dalej na terapie. Zostało mi jeszcze dwa miesiące. Pobiłem rekord abstynencji, który trwał około dwóch tygodni. Teraz planuje trzy tygodnie nie brać używek. Zobaczymy.

Mam takie wątpliwości. Skąd pozyskać prawdziwych przyjaciół? Jak nawiązać zdrowe relacje? Trochę mi z tym trudno. Ciężko mi poznać kogoś nowego z reguły.

Hitler urodził się w kwietniu 1889. Ja 99 lat po nim. Taka ciekawostka. Druga wojna światowa trwała sześć lat i jeden dzień. A Stalin zmarł w 1953.

Chciałbym poszerzyć swoją wiedzę o białej magii. Szkoda, że tak mało osób udostępnia informacje z tej dziedziny.

Obraz zapada się, gdy patrzysz w dół.

Chcę tworzyć coś nowego, czego jeszcze nie ma do końca w internecie. Co ja to miałem na myśli. Aha.

Kiedyś muzyka była nadawana w 432 Hz, co było zgodne ze złotym podziałem. Zmienione to zostało na mniej naturalne fale 440 Hz i to dzisiaj każda muzyka jest w ten sposób serwowana. Istnieją teorie spiskowe na ten temat i są też ciekawe wyniki badań. Ogólnie duże prawdopodobieństwo, że zmiana tych Hz była błędem i muzyka jest przez nas gorzej odbierana przez to. Chociaż głównie, jak mniemam, na poziomie podświadomości. Zachęcam do prześledzenia tego tematu.

Oglądałem dzisiaj obchody siedmiolecia katastrofy smoleńskiej. Duda mnie nie zachwyca, chociaż nic do niego nie mam. Denerwuje mnie tylko to, że Prezesa wszędzie tylko cytują, jakby nikt inny nie miał nic do powiedzenia. O jezu, jeszcze polityką się zainteresuje. Zgroza.

Smak jogurtu powoduje przyjemne uczucie na podniebieniu.

A smak zwycięstwa i porażki, to jedno i to samo. Tylko nie mów tego sportowcom.

Jak się Wam podoba taki rodzaj treści jak w tym poście?